Wykład prof. Doroty Głowackiej „Tabu czy niewiedza? Przemoc seksualna jako oręż wojny i ludobójstwa”

Laboratorium Humanistyki Współczesnej Instytutu Kulturoznawstwa UWr. zaprasza na wykład prof. Doroty Głowackiej (University of King’s College, Halifax) pt. Tabu czy niewiedza? Przemoc seksualna jako oręż wojny i ludobójstwa.

Wykład odbędzie się we wtorek, 23.05, o godz. 18.00 w sali 208 (Szewska 36).

Współorganizatorem wydarzenia jest Uniwersytet SWPS.

Dorota Głowacka – profesor nauk humanistycznych na University of Kins’s College w Halifaxie. Ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Wrocławskim. Doktorat z literatury współczesnej uzyskała na Uniwersytecie Stanowym Nowego Yorku w Buffalo. Zainteresowania badawcze: polityka pamięci, literatura i sztuka Holocaustu, relacje polsko-żydowskie, krytyczna teoria rasy, feminizm i studia genderowe. Redaktorka m.in. książki „Imaginary Neighbors: Mediating Polish-Jewish Relations after the Holocaust” (razem z J. Żylińską, 2007), a także numeru tematycznego czasopisma „Culture Machine” zatytułowanego „Community” (2006). Autorka książki „Disappearing Traces: Holocaust Testimonials, Ethics and Aesthetics” (2012). W Polsce właśnie ukazała się jej książka „Po tamtej stronie: świadectwo, afekt wyobraźnia”. Obecnie przebywa na stypendium w Mandel Center for Advanced Holocaust Studies, United States Holocaust Memorial Museum (Waszyngton).

CFP: „Antropocen” – numer tematyczny „Prac Kulturoznawczych”

W 2000 roku Paul Crutzen, chemik i badacz atmosfery, zaproponował, by okres ostatnich dwustu lat w dziejach Ziemi – czas szybkiej industrializacji i urbanizacji oraz związanej z tym emisji gazów cieplarnianych na niespotykaną dotąd skalę – nazwać antropocenem. Crutzen wywołał tym samym żywą dyskusję na temat roli, jaką człowiek odgrywa w obserwowanych współcześnie zmianach klimatycznych. Wśród naukowców pojawiły się kontrowersje dotyczące między innymi skali wpływu człowieka na życie na Ziemi oraz datowania nowej epoki. Pod koniec sierpnia 2016 roku na Międzynarodowym Kongresie Geologicznym specjalna komisja (tzw. Grupa Robocza ds. Antropocenu), w której skład wchodzili m.in. archeolog, filozof, geolog, historyk nauki oraz klimatolog, przedstawiła opinię, w świetle której antropocen rozpoczął się po drugiej wojnie światowej wraz z testami broni atomowej. Zasięg toczonych dyskusji świadczy o tym, iż określenie nowej epoki w dziejach Ziemi mianem antropocenu nie jest tylko kwestią naukową. Termin ten szybko zyskał popularność również wśród artystów i humanistów. Głos w sprawie antropocenu zabrali już m.in. Rosi Braidotti, Dipesh Chakrabarty, Donna Haraway, Bruno Latour, Nicholas Mirzoeff, Peter Sloterdijk czy Bernard Stiegler. W humanistyce zaobserwować można również odrodzenie metaforyki geologicznej (vide: A Geology of media Jussiego Parikki).

W przygotowywanym numerze „Prac Kulturoznawczych” chcemy potraktować antropocen przede wszystkim jako fenomen kulturowy budzący rozmaite kontrowersje, wywołujący zbiorowe emocje i afekty, poruszający wyobraźnię humanistów i artystów, a także skłaniający do formułowania projektów etycznych i politycznych. Antropocen rozumieć można zarówno jako termin naukowy, krytyczny, etyczny, jak i metateoretyczny. Stanowić on może narzędzie poszerzenia perspektywy badawczej, ćwiczenie w myśleniu spekulatywnym i futurologicznym, a także diagnozę kondycji ludzkiej.

Poniżej przedstawiamy listę proponowanych zagadnień, których mogą dotyczyć artykuły:
– Antropocentryzm antropocenu
– Kim jest „anthropos” w antropocenie?
– Datacje i genealogie antropocenu
– Antropocen i jego pseudonimy (np. kapitalocen, anthrobscene, chthulucene)
– Wizualizacje antropocenu w nauce, sztuce i kulturze popularnej
– Zwrot geologiczny w humanistyce
– Wojny klimatyczne i klimatyczni uchodźcy
– „Zimne słońce”, czyli klimatyczni sceptycy
– Nowy uniwersalizm (tzw. „negatywna historia uniwersalna”)

Ponadto jako appendix w numerze znajdzie się podręczny słownik wybranych pojęć związanych z antropocenem (np. antrobscena, cli-fi (climat fiction), chmura, fossil, geologia mediów, kapitalocen, kosmopolis, naturoid, smog, wojny klimatyczne, wzniosłość pod- i nadksiężycowa). Planujemy również publikację przekładów tekstów Dipesha Chakrabarty’ego oraz Jusssiego Parikki. Przyjmujemy również zgłoszenia zrecenzowania książek związanych z tematyką antropocenu.

Szczegóły techniczne:

– Objętość artykułów (do 1 arkusza wydawniczego)
– Recenzje (do 0.5 arkusza wydawniczego)
– Hasła słownikowe (300-500 wyrazów)
– Termin nadsyłania zgłoszeń: 31.03.2017 (tytuł i abstrakt do 300 wyrazów)
– Termin nadsyłania gotowych tekstów: 30.06.2017
– Planowany termin wydania: zima 2017/2018

Redaktorzy tomu:
Aleksandra Kil
Jacek Małczyński

Laboratorium Humanistyki Współczesnej
www.laboratorium.uni.wroc.pl
e-mail: laboratorium@uni.wroc.pl

Seminarium i wykład prof. Haralda Wydry

Gościem Laboratorium Humanistyki Współczesnej w dniach 5-9 grudnia 2016 będzie profesor Harald Wydra (Uniwersytet Cambridge). Serdecznie zapraszamy do udziału w wykładzie otwartym pt. The cultural sources of politics: reflections on violence in a world without limits (środa, 7.12.2016, godz. 18) oraz seminariach The rituals, symbols and the sacred in the contemporary politics.

Seminaria w języku angielskim w wymiarze 15 godzin adresowane są do studentów i doktorantów wszystkich kierunków. Szczegółowe informacje znajdują się w załączniku.

Profesor Harald Wydra jest politologiem pracującym na Uniwersytecie w Cambridge. Jego zainteresowania badawcze obejmują antropologię polityczną, religioznawstwo oraz studia nad pamięcią. W swej ostatniej książce Politics and the Sacred (Cambridge 2015) zajmuje się tym, jak relacje między sacrum a politycznością konstytuują naszą współczesność.

pobierz:

Wykład prof. Dipesha Chakrabarty’ego “Climate Change and the Humanities”

Laboratorium Humanistyki Współczesnej ma zaszczyt zaprosić na wykład prof. Dipesha Chakrabarty’ego “Climate Change and the Humanities”. Wykład odbędzie się 28-go października o godz. 15.00 w sali 208 (ul. Szewska 36) i będzie tłumaczony na język polski.

Po wykładzie o godz. 18.00 zapraszamy do Centrum Sztuki WRO (ul. Widok 7) na oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Metabolizm antropocenu” w ramach Eco Expanded City Lab oraz projekcję fragmentów filmu „Nasze jutro” (reż. M. Laurent, C. Dion).

 

dipesh_foto

 

Prof. Dipesh Chakrabarty jest teoretykiem historii zatrudnionym na Uniwersytecie w Chicago. Znany jest przede wszystkim za sprawą swych prac poświęconych teorii postkolonialnej. W Polsce ukazała się jego książka „Prowincjonalizacja Europy” (Poznań, 2011). Aktualnie pracuje nad nową książką dotyczącą antropocenu oraz tego, jak zmiany klimatu wpływają na myślenie historyczne.

Wizyta finansowana jest ze środków Gminy Wrocław w ramach programu Visiting Professors, fundusz Scientiae Wratislavienses.

Partnerem wydarzenia jest Wroclaw 2016 Europejska Stolica Kultury Miasto Przyszłości / Laboratorium Wrocław

 

źródło wykorzystanej fotografii

Podróż nieskończona… pomiędzy… miejscem a czasem

W roku akademickim 2015/16 w ramach specjalności „Performans – sztuka rozwoju” przeprowadziliśmy eksperymentalnie zajęcia łączone: przedmiot Performans przemiany został zrealizowany we współpracy z Pracownią Intermediów wrocławskiej ASP. Ze strony ASP opiekunami projektów byli prof. Maciej Albrzykowski oraz dr Małgorzata Kazimierczak, a ze strony UWr – dr Magdalena Zamorska. Docelowo chcemy utworzyć przedmiot pomostowy, formalnie zakotwiczony w programach nauczania obydwu uczelni.

Eksperymentalna formuła pozwoliła nawiązać współpracę studentkom, które w swoich praktykach badawczo-naukowych i artystycznych posługują się odmiennymi językami. W ramach wspólnie odbywanych spotkań konwersatoryjnych oraz praktycznej współpracy projektowej obie grupy mogły rozwijać nowe, wykraczające poza podstawowe programy nauczania kompetencje. Tematem, który był dyskutowany w oparciu o szereg tekstów należących już do kanonu współczesnej humanistyki, w tym obejmujących zagadnienia krytyki społecznej i artystycznej oraz praktyk kuratorskich, i który stanowił równocześnie inspirację dla powstających projektów artystycznych, było ARCHIWUM. Powstające projekty przyjęły formę performansów multimedialnych, instalacji, instalacji partycypacyjnych oraz instalacji wideo. Pracom artystycznym towarzyszy dokument tekstowy zawierający zarówno opisy koncepcji artystycznej, jak i impresje dotyczące procesu twórczego.

Część projektów, które powstały w wyniku połączenia kompetencji badawczych i artystycznych studentek Uniwersytetu i Akademii została zaprezentowana na wystawie PODRÓŻ NIESKOŃCZONA… POMIĘDZY… MIEJSCEM A CZASEM. Wydarzenie odbyło się w ramach PODWODNEGO WROCŁAWIA 2016, IX edycji SCENY SZTUKI INTERMEDIALNEJ; kuratorka projektu (dr Kazimierczak) stworzyła „wspólną przestrzeń” będącą miejscem prezentacji postaw twórczych zarówno cenionych, jak i początkujących wrocławskich artystów. Wernisaż wystawy miał miejsce na Dworcu Świebodzkim (Plac Orląt Lwowskich 1) w piątek 17 czerwca 2016, o godz. 19.00.

Uczestniczkami eksperymentalnego programu były w roku akademickim 2015/16 były studentki II roku kulturoznawstwa: Julia Bortnik, Anna Chrobot, Aleksandra Jankowska, Marta Jasilkowska, Adela Kaźmierkiewicz, Kamila Kocuła, Anna Kozieł, Martyna Lepka, Natalia Łajewska, Jolanta Macała, Suzana Piątkowska, Oliwia Sabiniak, Małgorzata Szymoniak, Daria Wziątek.

zobacz: szczegółowy opis projektów (pdf)

Dajcie mi laboratorium, a poruszę humanistykę

Członkowie naszego Laboratorium – Dorota Wolska, Jacek Małczyński i Aleksandra Kil – wzięli udział w konferencji Nowa humanistyka – zajmowanie pozycji, negocjowanie autonomii, zorganizowanej w Krakowie przez Humanistyczne Konsorcjum Naukowe Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM oraz Wydziału Polonistyki UJ (27–29.06). W wystąpieniu poświęconym laboratoryzacji współczesnej humanistyki podjęli kwestie archeologii laboratorium humanistycznego oraz kluczowych dla tego rodzaju przedsięwzięć intelektualnych form pracy zespołowej.

pobierz:
abstrakt
slajdy
program całej konferencji

 
Grafika wykorzystana w nagłówku: Nowa Humanistyka (Facebook)

Banalność antropocenu // Aleksandra Kil

Tekst jest relacją ze spotkania wokół książki D. Jamiesona i B. Nadzam Love in the Anthropocene (wyd. OR Books, New York-London 2015), które odbyło się 27 kwietnia 2016 w księgarni Labirynth Books w Princeton, USA.

Dale Jamieson,  profesor filozofii zajmujący się problematyką degradacji środowiska i zmiany klimatu, poruszony tempem zachodzących zmian, postanowił napisać kolejną pracę o antropocenie. Tym razem jednak sięgnął po inny gatunek niż typowa, akademicka proza. Jak tłumaczył podczas spotkania autorskiego w kameralnej princetońskiej księgarni, zmiana klimatu to temat wymagający nie tylko rzeczowych artykułów czy szczegółowych wykresów, ale poruszających historii. Jedną z nich ma być Love in the Anthropocene – niewielki tom, nad którym Jamieson pracował razem z powieściopisarką Bonnie Nadzam. W pięciu opowiadaniach i dwóch esejach (otwierających i zamykających książkę) zaprezentowali wizje niezbyt odległej przyszłości, którą przyniesie nam globalne ocieplenie. Ludzkość, co wcale nie jest takie oczywiste, wprawdzie nie wyginie, ale przetrwanie stanie się możliwe dzięki koniecznym zabiegom adaptacyjnym (nowej architekturze, inżynierii, diecie).

 
IMG_3581

Prof. Dale Jamieson (po prawej) oraz Eben Kirksey

„Antropocen” można uznać za określenie, w którym zawiera się diagnoza naszej współczesnej (oraz prognoza przyszłej) postludzkiej i postnaturalnej kondycji. W dyskursie humanistycznym pojęcie to (wraz z kilkoma mutacjami, m. in. kapitałocen czy anthrobscene, chthulucene) zrobiło już niemałą karierę, której dalsze losy nie wydają się wcale uzależnione od wciąż oczekiwanej oficjalnej decyzji Międzynarodowej Komisji Stratygrafii, rozważającej zasadność wprowadzenia antropocenu jako pełnoprawnego terminu naukowego, nazywającego kolejną po holocenie epokę geologiczną.

Jamieson i Nadzam, podejmując problem „miłości w czasach antropocenu” (oba tytułowe człony uznając za koncepty równie niejednorodne i wielopostaciowe), potraktowali temat zmian klimatycznych i ich dalekosiężnych  konsekwencji jako zagadnienie etyczne (podobnie myślą także choćby Joanna Żylińska, autorka Minimalnej etyki na czasy antropocenu, czy Roy Scranton, weteran wojny w Iraku i doktorant Uniwersytetu w Princeton, autor tekstu Learning How to Die in the Anthropocene). Jamieson i Nadzam w eseju wieńczącym książkę przekonują, że miłość urzeczywistnia się w świecie, w którym może się zrealizować prawdziwe uznanie innego, a nie samolubny narcyzm, żywiący się jedynie ekstensjami samego siebie i projekcjami własnych pragnień. Dlatego też transformacja przyrody, którą znamy, w jej antropoceniczną wersję – przetworzoną, zarządzaną przez człowieka, ujarzmioną, pozbawioną właściwie nieprzewidywalności – stwarza relacjom miłosnym zupełnie inne, niedogodne, a przede wszystkim wciąż niejasne dla nas warunki. To one właśnie stają się przedmiotem namysłu autorów – badają je w spekulatywnymi futurologicznym trybie, wyostrzając niektóre zjawiska i nastroje, znane nam dobrze już dziś. Same relacje miłosne uznają chyba za mniej „zmiennokształtne”. Próbują oczywiście pokazać je z wielu stron (miłość do natury, miłość erotyczna, przyjacielska, rodzicielska, miłość do zwierząt, cyberseks, miłość z robotem), ale ich istota nie podlega wyraźnym przekształceniom. Nadal do jej opisu można wykorzystywać cytaty z Beatlesów, świętego Pawła czy Iris Murdoch.

Opowiadania Jamiesona i Nadzam z rozmysłem nie uderzają w apokaliptyczne tony (najczarniejsze są historie Carbon i Holiday, z których wyłaniają się obrazy obozów uchodźców klimatycznych, nowych nierówności i polityki przypominającej apartheid). Jamieson woli mówić raczej o „banalności zmiany klimatu” zamiast odwoływać się do katastrofizmu. (Przewrotna zatem okazała się dedykacja, którą otrzymałam na swoim egzemplarzu książki – w pośpiechu Jamieson zapisał „For Alekasandra”. Trudno w tym kontekście o bardziej znaczącą literówkę).

 
IMG_3599
 
Prezentowana w tomie sceneria antropocenu jest kombinacją jeszcze nowocześniejszych technologii (bezszynowe pociągi, ubieralne narzędzia wirtualnej rzeczywistości, humanoidalne roboty, które trudno odróżnić od człowieka i które pracują jako prostytutki), nowego budownictwa (sztuczne wyspy i nabrzeża, miasta-oazy w środku rozgrzanej pustyni), chemicznie produkowanego jedzenia, ekskluzywnych parków naturalnych, w których za tysiąc dolarów dziennie można łapać na wędkę prawdziwą rybę, wymierających gatunków (Anita z opowiadania Zoo jest przedostatnim tygrysem na Ziemi). Trudno nie zauważyć też, że w każdym opowiadaniu ktoś z nostalgią wspomina dawne, utracone już smaki czy zapachy. Tęskni za nimi, ale nie tylko ze względu na odniesienie do szczęśliwych czasów i miejsc, z której te „prawdziwe” aromaty pochodzą (do zostawionych daleko w rodzinnym kraju bliskich, do dzieciństwa, w którym jeździło się na ryby z dziadkiem). Zmiana klimatu, jak sugerują Nadzam i Jamieson, działa na nas na poziomie cielesnym, organicznym, bo nie sposób oddzielić od natury naszych ciał, „którymi kochamy i których używamy do prowadzenia na pierwszą randkę do kina, to tańczenia walca na wypastowanym parkiecie, do ustąpienia miejsca starszej pani w metrze” (Love in the Anthropocene, s. 18).

Podczas dyskusji (na którą nie przyjechała Nadzam, a rozmówcą Jamiesona był inny uczony piszący o antropocenie, Eben Kirksey) padały pytania dotyczące wyboru literackiej fikcji jako środka wyrazu dla filozofa. Zgromadzoną publiczność, której zapewne większa część stanowiła uniwersytecka kadra naukowa i studenci, frapowało to „wyjście z akademickiej strefy komfortu” (Jamieson przez trzydzieści lat pisywał teksty naukowe, ta książka jest zatem w pewnym sensie jego debiutem). Dopytywano też chętnie o współpracę z pisarką i pracę w duecie, a także o próby dotarcia do nieakademickich odbiorców. Zainteresowanie głównie warsztatem i kulisami powstawania pracy sprawiło chyba, że spotkanie toczyło się w spokojnej atmosferze, nieprzerwanej ani razu żadnym nerwowym czy choćby pełnym troski pytaniem o naszą przyszłość w zmienionych warunkach, o nowy klimat dla miłości. Być może świadczy to tylko o zachowawczości akademickiej publiki albo też o tym, że globalne ocieplenie, wylesianie i wymieranie gatunków nie wydają się nam (na razie) potworne ani paraliżujące. Proza Jamiesona i Nadzam, jak wiele innych utworów tzw. clifiction, szykuje nas do przystosowania się do życia po katastrofie. Jako że autorzy mogą tylko przypuszczać, jak poważne będą to zmiany, ich natężenie i dotkliwość są nierównomiernie rozmieszczone w różnych opowiadaniach (świat z Zoo wydaje się dużo bardziej znośny niż choćby z opowiadania pt. Carbon). Adaptacja to, jak chcą niektórzy, trzecia fala dyskusji nad zmianą klimatu i właściwy kierunek, który powinniśmy obrać, wiedząc już, że opłakanych dla bio- i geosfery skutków naszej działalności nie da się zatrzymać. Brace yourself, climate change is coming!

 
fotografie wykorzystane we wpisie: Aleksandra Kil

Pocztówki z miasta Zagłady

Serdecznie zapraszamy do lektury wywiadu z Jackiem Małczyńskim Pozdrowienia z Auschwitz. Pocztówki z miasta Zagłady. Rozmowa została przeprowadzona przy okazji wykładu Jak w Afryce. Auschwitz na niemieckich pocztówkach z czasów wojny, który odbył się w Muzeum Współczesnym Wrocławia 12. maja 2016 roku.

W czasie drugiej wojny światowej Niemcy wydali kilkanaście kart pocztowych z widokami Auschwitz. Karty te używane były przez Niemców, którzy z różnych powodów w czasie wojny znaleźli się w mieście. W swoim wystąpieniu przedstawię serię sześciu pocztówek przedstawiających malowniczy obraz Auschwitz i okolic. Analizowane karty potraktuję jako rodzaj „żywych skamieniałości”, w których warstwa wizualna, tekstualna i materialna splatają się ze sobą. Parafrazując tytuł książki W.J.T. Mitchella, będę zastanawiać się nad tym, „czego pragną krajobrazy”, jakie wyobrażenia kryją się za idyllicznymi obrazami Auschwitz? Jak postaram się pokazać, enigmatyczny dopisek „Jak w Afryce” umieszczony na jednej z pocztówek świadczy o tym, iż Niemcy traktowali podbite na Wschodzie ziemie jak zamorskie kolonie. Interesować będzie mnie zatem przede wszystkim imperialny aspekt krajobrazu i jego uwikłanie w politykę prowadzoną przez Trzecią Rzeszę.

[opis ze strony organizatorów]

Groza biodronów // Renata Tańczuk

[fragment pochodzi z tekstu: R. Tańczuk, Drony piękne jak motyle, natrętne jak komary i pracowite jak mrówki. Uwagi o naturze i sprawstwie bionicznych owadów, który ukaże się niebawem w książce Humanistyka w cieniu dronów pod red. A. Kil, R. Nahirnego i M. Zamorskiej]

Jussi Parikka w Insekt Media zauważa, że od lat 80. ubiegłego wieku owady stały się ważnym modelem dla projektów sztucznych agentów, także sztucznej inteligencji, a terminy takie jak rój, rozdystrybuowana inteligencja, modele organizacji właściwe dla owadów przenikają do dizajnu technologii cyfrowych, kulturowych i teoretycznych analiz systemów mediów [1]. Parika przypomina, że Roodney Brook w tekście z 1989 roku Szybkie, tanie i poza kontrolą, przygotowanym wspólnie z Anitą Flynn, przedstawił pomysł insektopodobnych mobotów jako agentów eksploracji przestrzeni. Własności życia owadziego, które były ważne dla tej ideii to: „żadnego centralnego zarządzania, lecz masowy paralelizm i współpraca” [2].

Fascynacja insektami i ich życiem wyraźnie przejawia się w przywołanych już projektach Festo oraz w kolejnym, również tej firmy, BionicANT. Jak można przeczytać w tekście reklamującym ten ostatni produkt, „inżynierowie Festo nie tylko przejęli delikatną anatomię naturalnej mrówki jako model. Po raz pierwszy współdziałanie tych stworzeń zostało również przeniesione do świata technologii przy użyciu złożonych algorytmów sterujących. Podobnie jak ich naturalne modele, BionicANTs współpracują według przejrzystych reguł. Komunikują się ze sobą oraz koordynują swoje działania i ruchy. Każda mrówka podejmuje decyzje autonomicznie, ale czyniąc to, zawsze podporządkowuje się wspólnemu celowi i w ten sposób odgrywa rolę polegającą na wykonaniu swej części złożonego zadania” [3].

O ile wskazane właściwości społeczności owadzich wydają się budzić raczej podziw niż obawy, to jednak techniczne ikony insektów, szczególnie te, których potencjał militarny jest akcentowany, poruszają naszą wyobraźnię, a przede wszystkim budzą lęk. Ich siłą są nasze entomologiczne fobie, ciągle ożywiające skojarzenia z tym, co owadzie, co wydaje się być najbardziej instytnktowne, nieświadome, bezmyślne, poza kontrolą, niepostrzeżenie przekraczające granice, plugawe, ohydne, wyparte. W pewnym stopniu te lęki oddaje Hugh Raffles w Insectopedii: „Prześladuje mnie koszmar nadmiernej płodności i koszmar rozmnożenia bez granic. Koszmar niestrzeżonego ciała i tego, kto może weń wniknąć. Koszmar otwartych i bezbronnych miejsc. Koszmar obcych istot w naszym krwioobiegu, w naszych uszach, oczach i pod powierzchnią skóry. Koszmar rojenia i pełznięcia, bycia przenikanym i obserwowanym w ciemności. Koszmar wicia się i poruszania tyłem. Koszmar zbyt wielu kończyn. Koszmar niemożności spotkania się z Innym twarzą w twarz – i nieposiadania przezeń twarzy” [4].

Raffles rozwija opowieść o koszmarach nocnych związanych z owadami łącząc je z wojną i inwigilacją, do których drony, czyli bzyczące trutnie, są wykorzystywane: „Jest koszmar armii, która finansuje prawie całe podstawowe badania w nauce o insektach, koszmar, który zagłębia się w mózgi i brzytwą tnie oczy, koszmar, że coś z tego ujawni tajemnice rojenia szarańczy, nawigacji pszczół lub mrówczego poszukiwania, sekrety te zrodzą inne sekrety, koszmary inne koszmary, poczwarki inne poczwarki, owady zrodzone z mikroimplantów; po części maszyna, po części owadzie owady, zdalnie sterowane uzbrojone inwigilujące owady; ćmy wykonujące lot bojowy; tajne żuki; nie wspominając o robotycznych owadach, masowo produkowanych, masowo rozmieszczanych, masowo samobójczych koszmarnych owadach. To są koszmary, które śnią o nadchodzących wojnach, wojnach owadów bez narażonych na atak centrów dowodzenia, formujących się i rozpraszających się, skupiających się i rozpływających się, zdecentralizowane, usieciowione; o net war, o sieciocentrycznych działaniach wojennych, o wojnach bez ofiar (przynajmniej po naszej stronie), sny o Osamie bin Ladenie, gdzieś w jaskini. Są to koszmary o niewidocznych terrorystach, rojących się bez liku, atakujących osobiste miejsca i niestrzeżone chwile. Koszmary naszego wieku, koszmary wyłaniania się, roju zła, zgrai złych ludzi, superorganizmu ponad jednostkami, »rojącymi się z własnej inicjatywy« – namierzającymi z rozproszonych lokalizacji różne cele, a potem rozpraszającymi się tylko po to, aby uformować nowe roje” [5].

 

Wywołujący lęk obraz owadów, zdolnych do niekontrolowanego rozmnażania się, podlegających tajemniczym metamorfozom, tworzących atakujące roje, przed którymi nie sposób się ukryć, a które pojawiają się niespodziewanie, jest zmaterializowany w przedstawieniach dronów krążących w poszukiwaniu wrogów, wizualizacjach projektów miniaturyzacji dronów do rozmiarów owadów czy w przedstawieniu drona-komara, kłującego ludzki palec. W serwisie Youtube obejrzeć można film zamieszczony tam w 2009 roku, informujący o projekcie stworzenia przez US Air Force Research Laboratory MAVów (Micro Air Vehicle) wielkości ptaka i owada. Początkowe kadry filmu pokazują szybowiec, z którego wylatuje rój roboinsektów. Jeden z nich w kolejnych sekwencjach wleci niepostrzeżenie do pomieszczenia, w którym przebywa terorysta-snajper przygotowujący się do popełnienia zbrodni. W decydującym momencie mechaniczny owad atakuje terrorystę w tył głowy, uniemożliwając mu oddanie precyzyjnego strzału. Zgodnie z sloganem kończącym ten film, bio-inspirowane drony, zdolne również do działania w roju, mają być: „Dyskretne ,Wszechobecne, Śmiercionośne”.

Przypisy:

  1.  J. Parikka, Insect Media. An Archaeology of Animals and Technology, University of Minnesota Press, Minneapolis, London 2010, s. X
  2. Ibidem, s. XII.
  3. BionicANTs. Cooperative… Twórcy bionicznych mrówek podkreślają podobieństwo swoich dzieł do ich żywych mrówek: „BionicANTs również bardzo zbliżają się do swego naturalnego wzoru w wyglądzie i konstrukcji. Nawet aparat gębowy używany do chwytania obiektów jest odtworzony bardzo szczegółowo”.
  4. H. Raffles, Isectopedia, Vintage, New York 2010, s. 202; za: M. Żółkoś, Mikro-formy i makro-lęki. Owady jako wyzwanie dla animal studies, [w:] A. Barcz, D. Łagodzka, Zwierzęta i ich ludzie. Zmierzch antropocentrycznego paradygmatu, IBL PAN Wyd., Warszawa 2015, s. 40.
  5. H. Raffles, Isectopedia, Vintage, New York 2010, s. 170.

Fotografia wykorzystana w nagłówku: esiul (domena publiczna)

Post jest częścią serii Fragmenty. Zobacz pozostałe wpisy.

Magdalena Zamorska ekspertem w projekcie Aktywizm Tańca. Przestrzenie Choreografii

lokalizacja: Nowy Teatr, ul. Madalińskiego 10/16, 02-513 Warszawa
termin: 19 maja, godz. 18:00

MAPA – spotkanie, przestrzeń dla rozmowy, której gospodarzami będą wybrani eksperci w dziedzinie choreografii. MAPA wprowadza w ruch myśli wokół pojęć aktywizmu tańca i dziedziny choreografii.

Zapraszamy do foyer teatru, gdzie przy każdym z piętnastu stolików usiądzie ekspert: artysta, kurator czy teoretyk zajmujący się choreografią. W ciągu półtorej godziny odbędzie się sześć piętnastominutowych rund – rozmów ekspertów z gośćmi spotkania. Uczestnik otrzymuje mapę, na której wyznacza swoją trasę spotkań z wybranymi ekspertami. Dokonuje wyboru czy chce zadać pytanie ekspertowi, czy usłyszeć jej/jego propozycję tematu. Tematy rozmów ekspertów to ich indywidualne odniesienia się do problematyki cyklu. MAPA oferuje możliwość odbycia indywidualnej podróży po samodzielnie wyznaczonym szlaku w krajobrazie choreografii.

Na początku maja zaprosimy do zapoznania się z mapą prezentującą gospodarzy i proponowane przez nich tematy. Zapisy odbywać się będą w dniu wydarzenia od godziny 17.30 do 18.00. Początek pierwszej rundy o godzinie 18.15.

[opis ze strony organizatorów]

 
Interesuje mnie choreografia jako wędrujące pojęcie. Pisanie tańca, komponowanie ruchu ciał w przestrzeni, komponowanie ruchu, u-ruchamianie. Choreografia jako obiekt poznania, pojęcie opisowe i pojęcie operacyjne. Choreografia jako kategoria ontyczna i kategoria analityczna. Choreografia jako technologia, metoda wytwarzania i przetwarzania ruchu w przestrzeni.

Inaczej.

CHOREOGRAFIA to pisanie-γραφή tańca-χορεία >> proces KOMPONOWANIA sekwencji ruchu ciał w przestrzeni >> KOMPOZYCJA stabilizuje się >> choreografia staje się OBIEKTEM >> obiekt zostaje wprawiony w ruch, wprowadza w ruch MYŚLI >> myśl pęcznieje w słowach POJĘCIACH metaforach >> pojęcia są żywe, zmysłowe, giętkie i przyczepiają się do nowych OBIEKTÓW >> pod ich naporem obiekty KRUSZEJĄ >> transfigurują się w nowe osiadłe SEKWENCJE >> które zostają wprawione w RUCH.

[Magdalena Zamorska]

 
zobacz: strona wydarzenia w serwisie Facebook

Fotografia wykorzystana w nagłówku: Magdalena Ptasznik, Surfing (fot. Jakub Wittchen)